Dzisiaj wpis mniej biograficzny, a bardziej filozoficzny. Cholera, chyba nigdy nie byłam w tym dobra. Ale spróbuję, niech będzie.
Żyjemy w jakimś koszmarnym świecie, gdzie na piedestale postawiony jest wygląd. Szczególnie w internecie. Czasami, w ramach odstresowania się, zaglądam w dziwne części facebooka. Nie brakuje profili, gdzie ludzie mogą wysyłać swoje zdjęcia, pasujące jakoś tematycznie do treści profilu. Czasami chodzi o włosy, czasami o buty, a wczoraj widziałam nawet stronę poświęconą bladej cerze. No cóż. W każdym razie, gdy tylko na zdjęciu pojawi się dziewczyna (bo to głównie ich dotyczy) odbiegająca choćby minimalnie wyglądem od kanonów ustanowionych przez media, bardziej przy kości, nieumalowana albo z krótko obciętymi włosami od razu sypią się negatywne komentarze. Negatywne? Nienawistne! Co może kierować ludźmi, którzy nazywają innych "grubą świnią", "pasztetem" czy "krową?". Przeraża mnie to. Często pojawiają się też komentarze: "chłop czy baba?". W naszym społeczeństwie nadal jest zerowa świadomość istnienia osób trans. Nikt nie uczy, że takie pytania są zwyczajnie niestosowne lub wręcz niegrzeczne, zależy od tego, w jaki sposób sformułowane.
Pomijam kwestię, dlaczego ludzie wysyłają swoje zdjęcia na tego typu profile. To chyba jakaś wewnętrzna potrzeba dowartościowania. Jedni piszą bloga, gdzie przebija się treść merytoryczna, drudzy chcą się wybić na wyglądzie. Ech. Według mnie nie tędy droga.
Ktoś może powiedzieć, że pewnie sama mam kompleksy, skoro tak piszę. Gruba, brzydka feministka. No nie do końca. Feministka owszem, gruba niekoniecznie, a czy brzydka... Mi się mój wygląd podoba. Większości społeczeństwa nie, ale to nieważne. Po prostu nie wpasowuję się w żaden kanon. I bardzo mi z tym dobrze.
Mały płaz w wielkim świecie
wtorek, 22 kwietnia 2014
poniedziałek, 31 marca 2014
31.03.2014 - Niedopasowanie
Tak mi się wydaje, że jestem trochę niedopasowana społecznie. Nie chcę się kreować na nikogo wyjątkowego i niezrozumiałego przez otoczenie. Nie jestem żadnym cierpiącym bohaterem romantycznym, skazanym na cierpienie i odrzucenie. Po prostu.. Chyba nie trafiam na podobnych sobie ludzi. To takie zabawne. Tyle milionów dusz na tym świecie, a ja mam nadal problem, by znaleźć kogoś, z kim mogę porozmawiać. Nie tych dusz to wina, ale moja. Tego niedopasowania konkretnie.
Wyglądem przełamuję stereotypy, zachowaniem trochę też. Zawsze obstawiam przy swoim. Nie potrafię i nie chcę się zmienić. Jestem niepoprawną idealistką, która zawsze będzie sobą. I nic dziwnego, że potem to całe niedopasowanie wychodzi.
Wyglądem przełamuję stereotypy, zachowaniem trochę też. Zawsze obstawiam przy swoim. Nie potrafię i nie chcę się zmienić. Jestem niepoprawną idealistką, która zawsze będzie sobą. I nic dziwnego, że potem to całe niedopasowanie wychodzi.
niedziela, 30 marca 2014
30.03.2014 - Kac
Kac, ale nie taki po przedawkowaniu napojów alkoholowych. Jakiś kac moralny. Sama nie wiem, co się dzieje. Wymemłana jestem dokładnie jak po jakiejś wysoko procentowej imprezie. Oprócz fizycznego rozbicia jest jeszcze rozbicie psychiczne. Obstawiam, że na wszystko to złożyło się zmęczenie, brak snu i lekkie odwodnienie.
Co do odwodnienia, to łatwo o takowe, gdy najtańszy napój to woda po pięć złotych. Rozumiem, że każdy chce zarobić, ale dlaczego zawsze odbywa się to cudzym kosztem? Wykosztowałam się na jedną porcję, ale drugiej już sobie odmówiłam, chociaż język przysechł mi do podniebienia. Jawna bezczelność, gdy identyczną butelkę wody w sklepie można znaleźć za niecałą złotówkę. A ja bezczelności i wyzysku nie lubię. Idealistka ze mnie wychodzi czasami, przez co mi się obrywa.
W każdym razie, Rocket Festival zaliczam na plus. Plus dlatego, że spotkałam się z osobami, na których mi zależy, a nasz kontakt na co dzień jest tylko internetowy, i dlatego, że zobaczyłam po raz piąty Farben Lehre. Czekałam na Luxtorpedę, ale niestety ich koncert mnie rozczarował. To był trzeci ich występ, jaki widziałam i muszę powiedzieć, że najsłabszy. Nie jestem w stanie jasno określić dlaczego. Złożyło się na to wiele czynników. Na pewno było bardzo krótko, niecała godzina. Niecała, bo zanim weszli na dobre na scenę, trochę czasu zeszło im na strojenie, a w trakcie występu mieli lekkie problemy z nowymi piosenkami. Rozumiem to, jeszcze ich nie ograli. Ale jakoś tak... Nie porwali mnie tym razem. Szkoda, wielka szkoda. Może to też wina mojego rozmemłania?
Za to Farben Lehre zdecydowanie mnie porwało, tu już nie było żadnych wymówek. Stałyśmy pod barierkami i robiłyśmy coś, co młodzież z gimnazjum pewnie określiłaby słowem "wiocha". Ale jak tu nie wydzierać się jak głupek, jak stać spokojnie, gdy grają twoje ukochane piosenki? Piosenki, które znasz na pamięć i możesz recytować w nocy o północy. Dziękuję Filipowi za setlistę. Krótka, ale jedynym niedosytem jest brak bisów. Piąty koncert. Pierwszy festiwalowy. Dobrze było!
I tyle w sumie... Jutro ciężki dzień. Coś czuję, że kac uderzy ze zdwojoną siłą. W sumie jestem tego pewna, gdy pomyślę, o godzinnej jeździe busem. Ojoj.
Stay beautiful, keep it ugly!
Co do odwodnienia, to łatwo o takowe, gdy najtańszy napój to woda po pięć złotych. Rozumiem, że każdy chce zarobić, ale dlaczego zawsze odbywa się to cudzym kosztem? Wykosztowałam się na jedną porcję, ale drugiej już sobie odmówiłam, chociaż język przysechł mi do podniebienia. Jawna bezczelność, gdy identyczną butelkę wody w sklepie można znaleźć za niecałą złotówkę. A ja bezczelności i wyzysku nie lubię. Idealistka ze mnie wychodzi czasami, przez co mi się obrywa.
W każdym razie, Rocket Festival zaliczam na plus. Plus dlatego, że spotkałam się z osobami, na których mi zależy, a nasz kontakt na co dzień jest tylko internetowy, i dlatego, że zobaczyłam po raz piąty Farben Lehre. Czekałam na Luxtorpedę, ale niestety ich koncert mnie rozczarował. To był trzeci ich występ, jaki widziałam i muszę powiedzieć, że najsłabszy. Nie jestem w stanie jasno określić dlaczego. Złożyło się na to wiele czynników. Na pewno było bardzo krótko, niecała godzina. Niecała, bo zanim weszli na dobre na scenę, trochę czasu zeszło im na strojenie, a w trakcie występu mieli lekkie problemy z nowymi piosenkami. Rozumiem to, jeszcze ich nie ograli. Ale jakoś tak... Nie porwali mnie tym razem. Szkoda, wielka szkoda. Może to też wina mojego rozmemłania?
Za to Farben Lehre zdecydowanie mnie porwało, tu już nie było żadnych wymówek. Stałyśmy pod barierkami i robiłyśmy coś, co młodzież z gimnazjum pewnie określiłaby słowem "wiocha". Ale jak tu nie wydzierać się jak głupek, jak stać spokojnie, gdy grają twoje ukochane piosenki? Piosenki, które znasz na pamięć i możesz recytować w nocy o północy. Dziękuję Filipowi za setlistę. Krótka, ale jedynym niedosytem jest brak bisów. Piąty koncert. Pierwszy festiwalowy. Dobrze było!
I tyle w sumie... Jutro ciężki dzień. Coś czuję, że kac uderzy ze zdwojoną siłą. W sumie jestem tego pewna, gdy pomyślę, o godzinnej jeździe busem. Ojoj.
Stay beautiful, keep it ugly!
sobota, 29 marca 2014
29.03.2014 - W oczekiwaniu na Warszawę
Dziś jadę do Warszawy na Rocket Festival. Innymi słowy, po raz kolejny skutecznie marnotrawię czas i pieniądze, tylko po to, żeby poskakać dwie godziny pod sceną. Niewiele ludzi to zrozumie. Czasem nawet ja siebie nie rozumiem. Tym bardziej, że w poniedziałek mam dwa kolokwia. Podjęłam już decyzję, że na jedno z nich nie pójdę, mam nadzieję, że nie będę musiała później tego żałować.
Właśnie, podjęłam decyzję. Na całą tą moją dorosłość składa się mnóstwo wyborów, których trzeba dokonać. Zawsze się boję, że trafiłam źle. I walczą we mnie dwie strony - jedna to racjonalizm, druga to chęć spełniania marzeń i gonienia za szczęściem. Jak już pisałam, zawsze będę dzieckiem, więc zawsze wybiorę to drugie.
Tak czy inaczej, dzisiejszy dzień zapowiada się świetnie i chcę skupić się tylko na tym, co tu i teraz:
Właśnie, podjęłam decyzję. Na całą tą moją dorosłość składa się mnóstwo wyborów, których trzeba dokonać. Zawsze się boję, że trafiłam źle. I walczą we mnie dwie strony - jedna to racjonalizm, druga to chęć spełniania marzeń i gonienia za szczęściem. Jak już pisałam, zawsze będę dzieckiem, więc zawsze wybiorę to drugie.
Tak czy inaczej, dzisiejszy dzień zapowiada się świetnie i chcę skupić się tylko na tym, co tu i teraz:
piątek, 28 marca 2014
28.03.2014 - Banalny pierwszy post
Od dawna mi to chodziło po głowie. To, czyli blogowanie. Chyba bardziej w formie video, ale nie jestem w tym dobra. Próbowałam, rozpaczliwie walcząc z kamerą, ale chyba zwyczajnie nie jestem do tego stworzona. A to złe światło, a to zapominam z wrażenia, o czym mam mówić, a gdy nagrałam już co chciałam, okazuje się, że mój program do obróbki filmów odmawia współpracy. Niestety.
Mam wiele do powiedzenia, czasami aż za dużo. Tytuł jednak brzmi "Mały płaz w wielkim świecie". Nie bez powodu. Oficjalnie od jakiegoś czasu jestem dorosła. Mentalnie natomiast utknęłam gdzieś w przedszkolu. A życie nie chce odpuścić i przytłacza coraz bardziej. Każdy dzień uświadamia mi, że jestem zdana tylko na siebie. Ważne decyzje, które czekają na podjęcie. Strach przed nieznanym, strach przed odpowiedzialnością. Ale nie tylko to, na szczęście. Moje życie to koncerty, spełnianie szalonych marzeń, gonienie za tym, co teoretycznie jest niemożliwe. Ja powoli przesuwam tę granicę. Może kiedyś o tym wszystkim opowiem...? Tylko wtedy, gdy więcej mi się uda.
Stay beautiful, keep it ugly!
Mam wiele do powiedzenia, czasami aż za dużo. Tytuł jednak brzmi "Mały płaz w wielkim świecie". Nie bez powodu. Oficjalnie od jakiegoś czasu jestem dorosła. Mentalnie natomiast utknęłam gdzieś w przedszkolu. A życie nie chce odpuścić i przytłacza coraz bardziej. Każdy dzień uświadamia mi, że jestem zdana tylko na siebie. Ważne decyzje, które czekają na podjęcie. Strach przed nieznanym, strach przed odpowiedzialnością. Ale nie tylko to, na szczęście. Moje życie to koncerty, spełnianie szalonych marzeń, gonienie za tym, co teoretycznie jest niemożliwe. Ja powoli przesuwam tę granicę. Może kiedyś o tym wszystkim opowiem...? Tylko wtedy, gdy więcej mi się uda.
Stay beautiful, keep it ugly!
Subskrybuj:
Posty (Atom)